słowa na sercu
manifest wolności
opowiedziany
wykrzyczany
pierwiastek
nadmiaru czułości
liczony
uderzeniami serca
słowa na murze
manifest
wolno
się ziści
Wolności
słowa na sercu
manifest wolności
opowiedziany
wykrzyczany
pierwiastek
nadmiaru czułości
liczony
uderzeniami serca
słowa na murze
manifest
wolno
się ziści
Wolności
halo Zdzisław woła domofon
lekki głos małej staruszki
odpowiada wdzięcznym
uwielbieniem truskawki
tak mogą tylko smakować
miłością na wiosnę
w mieście poruszeń
dzwonków do bramy
kuriera z kwiatami
czekoladką ze smakiem
topiącą myśli leniwe
słodko i tkliwie
morze wyobraźni
ocean wolności
przepłynę miarowo
uderzając wiosłem
namiętności skrzydłem
radości ogromnej
latarnio wytrwała
Witaj!
trzy kwiaty w kieliszku
na znak tego poranka
co miłość zbudziła
na mojej poduszce
trzy łzy pod okiem
tym lewym co kocha
mocno i szczerze
świecie mój cały
trzy krople w kieliszku
za zdrowie nasze
wypije raz jeszcze
posłaniec poezji
cyklista brodaty
zza winkla wyjeżdża
serce okryte swetrem
słowa wiezie dla świata
wersy niepewne
wiersze nieśmiałe
drobne pierwsze kroki
w wieczora upale
stawiają manifest
który
chociaż cichy
nabrać pragnie mocy
chwiejny ale jasny
poezja zamknięcia
poezja niepewności
Wszystko wokół wygląda jak koniec
Po co komu koniec, gdy można
wpierw pozwolić sobie przeżywać
początek. Na koniec też przyjdzie
pora. Ale jeszcze nie teraz!
Tak myślę!