powroty dodają emocji
życie zaplatają na węzły
wielu naszych wspomnień
powracasz oddalasz się
przypominasz zapominając
zapominasz przypominając
inny świat tego samego
przeobrażone wersje ja
bezczelny smutek
olepił mi kolana
drżą bogobojnie
ustać nie potrafią
stoję niewzruszenie
żalem wmurowany
wypłynęły łzy
wody we mnie
już nie było
jak oranżada w proszku
jak ściernisko w letniej porze
niedosyt i strata czynią pustkę
świat uciekł po cichu nim
przeciągnąć zdołałem ramiona
nie wiem jak stawiać stopy
znajome stało się dziwnie obce
białe zmieniło się w czarne
czy tak właśnie mieli koło życia?
zatyczki w uszach
wewnętrzna inicjacja
wewnętrzne układy
rozrastająca się przestrzeń
żalu splecionych żyłek
niczym drzewo
rosnę
szczera bezradność
emocje w słoikach
zamknięte na lepszy czas
co nie nadchodzi
w dość kulturalny sposób
przychodzi do mnie miłość
dzień dobry mówi patrząc
w oczy czeka odpowiedzi
odwzajemnienia pragnie
niecierpliwie kłania się
żegnając z pretensją
wierszem bądź mi
co słowa nadziei
odblaskiem rozsiewa
pośród przestrzeni
spokoju w błękicie
różu rozkwicie
głębokie spojrzenie
po same serce
argument celny
nie do odparcia
myśli zamieszanie
uczuć rwąca rzeka
płynie atramentu
strumieniem wiersza
migawka miłości
łapie uśmiech w kadrze
modlitwę rąk na policzkach
szczęście zatrzymane
twarz płonąca słońcem
błysk oka nieśmiały
wiosno ukochana